Błogosławiony skarb czystości

Współczesność nie sprzyja czystości. Powszechny dostęp do Internetu, a w nim filmy o treści erotycznej czy wręcz pornograficznej, zalewają wyobraźnię brudem i pobudzają ludzkie namiętności do tego, co sprzeczne jest z cnotą wstrzemięźliwości. Można śmiało powiedzieć, że żyjemy w czasach rozpasania seksualnego. Ten czas przypomina sytuację Cesarstwa Rzymskiego u kresu jego istnienia. Dekadencja kulturalna połączona była z powszechnym klimatem nieczystości. Dopiero chrześcijaństwo przyniosło antycznemu świata siłę i moc Ducha, który poskramia ciało i jego namiętności. Gdy żyła Mała Arabka cywilizacja powoli zbliżała się do wielkich wstrząsów ideologicznych, które pociągnęły za sobą przyjście fali nieczystości. Wciąż ona obmywa nas swoim brudem. Potrzebujemy jakiegoś radykalnego przełomu, który dzięki Bożej interwencji odwróci od nas ten zalew nieczystości. Patronką tego procesu może być Mała Arabka. Gdy chcemy korzystać z uroków ciała, warto wtedy powtarzać za bł. Marią

„O ciele, wkrótce będziesz w ziemi! Wszystko mija dla ciebie. Popatrz na grób. Tam będziesz cieszyło się przyjemnościami, wymysłami świata! Tam pragnij pięknego ubrania, dobrego jedzenia! Pragnij wyglądać na kogoś! Popatrz, ciało, na twoją wielkość w grobie. Robaki, małe żyjątka, cię jedzą; są czymś więcej od ciebie.

Kiedy żyłoś, rozdeptywałoś robaki; tutaj, robaki ciebie jedzą...”

Bardzo to dosadny obraz, ale dający wiele do myślenia tym, którzy lubią nadmiernie dbać o swoje ciało i doznawać w czasie życia ziemskiego licznych rozkoszy. Myśl o śmierci, o pośmiertnym losie ciała i duszy, powinna nas, według Małej Arabki, powstrzymywać od grzechów nieczystości. Tym, kto obmywa nas z niej jest sam Bóg.

„Kiedy mamy plamę, nie możemy usunąć jej zimną wodą; potrzeba gorącej wody i mydła. Otóż, kiedy mam plamę w duszy, nie podoba mi się to; chciałabym, by Dobry Bóg mnie oczyścił. Jednak kiedy przychodzi mnie obmyć gorącą wodą, to krzyczę, uciekam. A przecież tego właśnie pragnę, skoro błagam Go, by mnie obmył. Och! Jakaż jestem ślepa!...”

Bóg obmywa nas „gorącą wodą” swojej miłości i jednocześnie zaprasza nas do tego, byśmy otworzyli się na oblubieńczy związek z Nim samym. Czystość serca jest bowiem przestrzenią, która dana jest jako szczególne miejsce spotkania z Jezusem Oblubieńcem.

„Widziałam Naszego Pana, ubogiego, smutnego, cierpiącego i szukającego mieszkania, i powiedział mi: "Szukam mieszkania, domu, i nikt nie chce Mnie przyjąć. Jak tylko się zjawię, wypędzają Mnie. Nawet ty, niekiedy, wypędzasz Mnie z twego serca... Och! Gdybym znalazł kogoś, kto zechciałby pracować tylko dla Mojej chwały, wszystko uczyniłbym dla niego..."

Jezus chce zamieszać w naszym sercu, uczynić z niego swoją celę tu na ziemi, chce w niej obcować z nami w oblubieńczym dialogu miłości. Opowiadanie o tym ludziom ery komputerów i elektroniki jest czymś niezbędnym i koniecznym. Jeśli nie będziemy głosili prawdy o potrzebie czystości serca dla Jezusa, zginiemy tak, jak zginęło wielkie Cesarstwo Rzymskie.