Mistyka małżeńska

Małżeństwo – tajemnica to wielka !

Mistyka małżeńska w Liście do Efezjan (5,21-33)

            Polski pisarz i znawca Biblii, Roman Brandstaetter wyznał w swojej biograficznej książce „Krąg biblijny”, że chcąc dotrzeć do głębokiego znaczenia tekstów biblijnych, należy je czytać wiele razy i spoglądać na nie z wielu różnych punktów widzenia. Niektóre fragmenty Biblii w swojej prostocie wypowiedzi oraz w częstych powtórzeniach zapraszają wprost do tego, aby zaniechać ich czytania. Nieraz wydaje się jakby autor biblijny kręcił się wokół tego samego zdania i z uporem maniaka wciąż się powtarzał. W wielu wypadkach głębia tekstu odkrywa się przed nami jednak dopiero pod koniec lektury.

            Jednym z takich tekstów biblijnych wydaje się być fragment z 5 rozdziału Listu do Efezjan (wersety 21-33), w którym mowa jest o relacjach małżeńskich. Treść pouczeń, odnoszących się do wzajemnej więzi małżonków chrześcijańskich daje się łatwo podzielić na trzy części, przy czym trzecia część (5,32-33) jest podsumowaniem dwóch pierwszych. Właśnie w niej znajduje się klucz do głębi obydwóch na pozór prozaicznie brzmiących pouczeń, skierowanych najpierw do żon (5,22-24), a następnie do mężów (5,25-31). Całość poprzedzona jest ogólną zachętą do wzajemnej uległości i prowadzenia życia w bojaźni Chrystusowej (5,21).

            Rozpocznijmy zatem – zgodnie z propozycją Romana Brandstaettera - interpretację interesującego nas tekstu od końca, od ostatniej jego części. Autor mówi w niej o „wielkiej tajemnicy” jedności małżonków chrześcijańskich. Jego wskazanie na wielką tajemnicę dotyczy najpierw „jednego ciała” z cytatu z Księgi Rodzaju (2,24), umieszczonego pod koniec pouczenia skierowanego do mężów: I tak mężczyzna  opuści ojca i matkę, a złączy się ze swoją żoną i dwoje będą jednym ciałem. Drugim wskazaniem na to, czego dotyczy „wielka tajemnica” jednego ciała dwóch małżonków, jest wyjaśnienie: Tajemnica to wielka, a ja mówię w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła (5,32). Tym krótkim podsumowującym zdaniem zostajemy naprowadzeni na właściwy tor rozumienia całej parenezy, dotyczącej życia małżeńskiego, a jednocześnie na jeden z najważniejszych tematów Listu do Efezjan. Tematem tym jest Kościół rozumiany jako Ciało Chrystusa. O ile widzenie wspólnoty kościelnej jako jednego ciała, składającego się z wielu członków, należy do oryginalnych adaptacji starożytnych porównań (zwłaszcza szkoły stoickiej), dokonanych przez św. Pawła (1 Kor 12,12-30), o tyle wyprowadzenie z niej wniosków i motywacji dla życia małżeńskiego należy do specyficznych osiągnięć autora Listu do Efezjan, kontynuatora myśli św. Pawła.

            Rozważając treść pouczeń, skierowanych do małżonków w świetle wielkiej tajemnicy ciała Chrystusa, okazuje się, że autorowi Listu do Efezjan nie chodzi tylko o zwykłe porównanie wzajemnej miłości męża i żony do miłości, jaką Chrystus żywi do Kościoła i odwrotnie, ale o wyjaśnienie, że wzajemna miłość obydwu małżonków chrześcijańskich nierozerwalnie zakorzeniona jest w misterium miłości Chrystusa do Kościoła. Kiedy czytamy tekst zachęty skierowanej do żon, a następnie do mężów (5,22-31), możemy odnieść wrażenie, że chodzi o zwykłą argumentację, która ma zachęcić do zachowania porządku we wzajemnych relacjach pomiędzy małżonkami. Wzdrygamy się nawet, kiedy czytamy, że argumentem dla uległości i podporządkowania się żony mężowi, jest prawda, że mąż jest głową żony, podobnie jak Chrystus jest głową Kościoła. Mamy słuszne wrażenie, że autor pragnie tutaj niejako usankcjonować patriarchalny ustrój, panujący w ówczesnym społeczeństwie poprzez dodanie porównania o Chrystusie i Kościele. Krótkie wtrącenie na końcu wersetu 5,23: On Zbawiciel Ciała, burzy tylko na chwilę nasze przekonanie. Przy pierwszym czytaniu wolelibyśmy je raczej ominąć, gdyż nie bardzo je rozumiemy. Nie uczynimy tego jednak w wypadku uważnej lektury całego Listu do Efezjan oraz po uwzględnieniu wskazania, że wszystko pomiędzy małżonkami zakorzenione jest w rzeczywistości Ciała Chrystusa, czyli Kościoła.

            Uległość oraz podporządkowanie się żony mężowi w relacjach chrześcijańskich nie wynika ze ówczesnej wyższości mężczyzny nad kobietą oraz z relacji panowania i zwykłego poddania się, lecz jest ona zakorzeniona jest w ofierze Krwi Chrystusa, przez którą obydwoje, zarówno mąż jak i żona zostali obdarzeni nowym życiem i jednością. Ową jedność oraz równość wobec nieustannego ofiarowania się Chrystusa dla nich, jako Kościoła – jednego Ciała, małżonkowie chrześcijańscy żyją, według autora Listu do Efezjan, w ich konkretnej wspólnocie kościelnej oraz wspólnocie domowej.

             Pozorna nierówność kobiety wobec mężczyzny w relacjach małżeńskich swoje pełne wyjaśnienie znajduje w pouczeniu dla mężów (5,25-31). Ich odniesienie do własnych żon, umotywowane jest - krótko mówiąc – tym wszystkim, co Chrystus uczynił dla Kościoła, swojego Ciała. Po pierwsze oddał mu siebie samego, swoje własne życie, a poprzez przelanie własnej krwi zawarł z Nim wieczne przymierze i dał podstawy życia. Stąd wzięły początek sakramenty Kościoła – jak przypomina Sobór Watykański II oraz modlitwy eucharystyczne. W tej tajemnicy ofiary Chrystusa została zatem ugruntowana również jedność małżeńska oraz ich wzajemne relacje pomiędzy małżonkami. Warto w tym miejscu przypomnieć, to co w 1930 roku napisał Papież, Pius XI w encyklice Casti conubii, odnosząc się do wielkiej tajemnicy wzajemnych relacji obydwu małżonków. Sakrament małżeństwa porównał on do sakramentu Eucharystii. Małżeństwo jest sakramentem nie tylko wtedy kiedy się staje, tzn. kiedy jest zawierane (przed ołtarzem), ale również wtedy kiedy trwa, tzn. gdy realizuje się w konkretnych wzajemnych relacjach. Podobnie jak eucharystyczny chleb, który staje się rzeczywistym Ciałem Chrystusa podczas sprawowania Eucharystii na ołtarzu, ale który również trwa i pozostaje rzeczywistym sakramentem Chrystusa, ukrytym w tabernakulum.

            Zakorzenienie i ugruntowanie sakramentu (misterium) małżeństwa w nierozerwalnej jedności Chrystusa i Kościoła staje się podstawą do tego, aby wyprowadzić wniosek o nierozerwalności małżeństwa. Jeżeli Chrystus umarł za mnie i oddał za mnie swoje życie, tak również ja, jako małżonek, czy żona, mogę przekraczać własne ograniczenia i oddawać własne życie dla dobra drugiego. Mogę sprawować misterium (sakrament) małżeństwa, jak długo trwa wspólnota małżeńska, mogę dawać jej życie i karmić ją, jak Chrystus karmi kościół, swoją Oblubienicę. Oczywiście nieodzownym warunkiem jest tutaj moje osobiste wejście w misterium Chrystusa, i karmienie się Jego Ciałem, życie Eucharystią i wiarą w Kościele i dla Kościoła. O tym warunku wspomina autor Listu do Efezjan, gdy pisze, że Chrystus oczyścił swoją Oblubienicę – Kościół kąpielą wody i towarzyszącym jej słowem (5,26),co wyraźnie wskazuje na chrzest oraz formułę chrzcielną jako nieodzowne włączenie w życie wielką tajemnicą Chrystusa i Kościoła.

            Jeśli małżonkowie starają się kształtować swoje wspólne życie według powyższych zasad, wtedy ich wspólnota nie pozostaje już tylko na poziomie naturalnym, lecz zawiera w sobie wymiar zbawczy. Wszystkie relacje i związki osobowe w małżeństwie mają nowy wymiar, stają się rzeczywistością zbawczą, gdyż w niej realizuje się ich powołanie, które ma na celu zbawienie poszczególnych członków rodziny. Chrześcijańska miłość (agape), która swój niedościgły wzór posiada w Chrystusie i jego ofierze, nie wyklucza i nie stoi w przeciwieństwie do miłości erotycznej (eros), lecz ją w sobie zawiera oraz duchowo sublimuje. Nie wyklucza również związków przyjaźni (filia), lecz przekracza wszystkie rodzaje miłości ludzkiej, nadając im ofiarniczy i zbawczy charakter, altruistycznej bezinteresownej miłości. A ponieważ zbawienie stanowi uwieńczenie planu stworzenia, małżonkowie biorą udział w wielkiej tajemnicy realizacji i kontynuacji bożego planu stworzenia i zbawienia. W nierozerwalności i łączności obydwu tych planów ma zatem również swoje źródło nierozerwalność małżeńska.

            W misterium Chrystusa i Kościoła posiada swój fundament nie tylko nierozerwalność, lecz także wyłączność małżeńskiej miłości. Chrystus ofiarował siebie i przelał krew za każdego człowieka, a małżonków chrześcijańskich włączył przez chrzest raz na zawsze w misterium swojej zbawczej miłości. Jak Chrystus nie cofa i nie zmienia swojej miłości, nawet w obliczu niewierności swojej Oblubienicy – Izraela, czy Kościoła, tak małżonkowie winni trwać i wzrastać w wyłącznej miłości do siebie nawzajem. Ponieważ jednak, jak pisze autor Listu do Efezjan jest to wielka tajemnica (to méga mystérion), należałoby powyższe rozważania zakończyć słowem Chrystusa, które zostało powiedziane nie tylko w odniesieniu do konsekracji zakonnej, kapłańskiej oraz do życia bezżennego, lecz także w odniesieniu do tajemnicy życia małżeńskiego: Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym jest to dane (Mt 19,11).